Warto wspomnieć, że wańkowiczowskie hasło .,cukier krzepi” zapłacili przedwojenni cukrownicy 5000 zł. co odpowiadało 32-miesięcznej płacy robotnika zatrudnionego w wielkim i średnim. Tłumaczenia są coraz bardziej w cenie. Popyt na tłumaczenia naukowe, techniczne i handlowe rośnie wraz z rewolucją naukowo-techniczną, eksplozją informacji i rozwojem handlu międzynarodowego. Jeśli nawet potrzebna ilość roboty jest wykonywana – bo w końcu nikt nie odsyła maszyny zagranicznemu producentowi dlatego tylko, że nie może zrozumieć obcojęzycznej instrukcji – to jakość jej budzi zastrzeżenia i to chyba rosnące. Zresztą to nie nowina: pogorszenie się jakości tłumaczeń można przypisać zwiększeniu się zakresu potrzebnej do tego zajęcia wiedzy, postępowi specjalizacji. Tłumaczenia techniczne może w „starych, dobrych czasach” było coś takiego, co skłaniało ludzi do solidnej, a jednak stosunkowo szybkiej, więc wydajnej pracy. Nieistotnym okazuje się być tutaj dawna solidność i przykładność. Tłumaczenia techniczne to nie lada gratka i wymagają dużego nakładu pracy jak i ciągłego doskonalenia się.